środa, 6 stycznia 2016

Recenzja "Delirium" Lauren Oliver



  „Ukończyła filozofię i literaturę na uniwersytecie w Chicago, potem przeprowadziła się do Nowego Jorku. Mieszka na Brooklynie, pisze wszędzie, ciągle i na wszystkim: i na notebooku, i na serwetkach. Poza tym uwielbia gotować, jest uzależniona od kawy i dodaje keczup do wszystkiego, nawet do kanapek z pomidorem.” Tyle o autorce możemy znaleźć na lubimyczytac.pl . Pierwszą część trylogii napisała w 2011 roku, drugą w 2012, a trzecią w 2013.
    Styl pisania Lauren Oliver urzekł mnie całkowicie. Słowami potrafi ona odmalować tak niezwykłe obrazy, że zapominamy o rzeczywistości , aby zagłębić się w Głuszę albo chodzić ulicami Portland i Nowego Yorku.  Język powieści jest przystępny , dialogi naturalne, a niektóre cytaty , tak piękne, że można by je napisać na ścianie wielkimi literami i czytać codziennie rano,  po odnalezieniu okularów na podłodze, aby znaleźć w sobie siłę na kolejny dzień
   Szczerze? Nie spodziewałam się tak dobrej książki. Myślałam, że będzie to kolejna, jakże przewidywalna dystopia. Główna bohaterka żyjąca w biedzie , mająca młodsze rodzeństwo, umiejąca polować, piękna i wiecznie głodna. Oczywiście musi też podjąć bardzo ważną miłosną decyzję, a następnie uratować świat. Standard. Opis ten pasuje do większości książek młodzieżowych. Po powieść sięgałam z uprzedzeniem, bo znudziły mnie już szablonowe historie. Ale byłam miło zaskoczona.
   Lena Haloway z niecierpliwością wyczekuje dnia zabiegu, po którym nie będzie zagrażała jej amor deliria nervosa [miłość] , choroba prowadząca do śmierci. Remedium aplikuje się w wieku osiemnastu lat, ponieważ wtedy ryzyko  niepowodzenia operacji zmniejsza się. Matka Magdaleny, przechodziła przez ta procedurę trzy razy, ale nigdy nie została wyleczona. Gdy główna bohaterka miała sześć lat jej mama popełniła samobójstwo. Dziewczynka musiała zamieszkać z ciotką Carol, jej mężem i swoimi kuzynkami.  Wiedzie zwyczajne życie. Przygotowuje się do ewaluacji , czyli rozmowy z komisją, która wyznaczy jej przyszłego męża. Podczas niej nie odpowiada tak jak nakazała  ciotka. Jej odpowiedzi były zbyt buntownicze. W tym samym momencie do sali wpada stado krów w perukach i uniformach, mających na boku napis: NIE REMEDIUM, ALE ŚMIERĆ. Lena zauważa, że na platformie nad laboratorium stoi chłopak uśmiecha się i puszcza do niej oko. Po chwili znika. Wszystkie ewaluacje z dnia incydentu zostają unieważnione.   Kilka dni później podczas biegu przyjaciółka nastolatki, Hana, namawia ją na pójście do  magazynu laboratorium. Lena niechętnie zgadza się. Tam poznaje chłopaka, którego  widziała nad stadem krów i który słyszał nietypowe odpowiedzi dziewczyny.  Jak można było przewidzieć zakochują się w sobie.  Zaczynają się regularnie spotykać i odkrywać swoje sekrety. Wszystko wydaje się być idealne, do czasu..
 W tym momencie skończę opis fabuły, bo spojlery zmniejszają radość z czytania. Reszty musisz dowiedzieć się sam/a .
 Podsumowując, nawet jeśli nie lubisz dystopii, to po tą  powieść śmiało możesz sięgnąć . Jest ona perełką, ale uwaga: NIE ZACZYNAJ JEJ CZYTAĆ PRZED WAŻNYM SPOTKANIEM/ SPRAWDZIANEM/ WYADRZENIEM. PRZYGOTUJ SIĘ NA NIEPRZESPANE NOCE, DUŻĄ DAWKĘ EMOCJI I KACA KSIĄŻKOWEGO.  Na zakończenie jeszcze krótki cytat: "Ten, kto skacze do nieba, może upaść, to prawda. Ale może też poszybować w górę."

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz