czwartek, 4 sierpnia 2016

,,Never Never" Colleen Hoover i Tarryn Fisher



„Dajcie mi więcej! Teraz, zaraz, w tym momencie…. Proszę… Nie, nie proszę… każę wam!  To się za szybko skończyło, to było piękne… Moje życie już nie będzie takie samo…” <- to działo się w mojej głowie po przeczytaniu ,,Never Never’’, ale zacznijmy od początku:
„Colleen Hoover – autorka bestsellerowych powieści z gatunku New Adult: Hopeless, Losing Hope, oraz poruszających romansów: Maybe Someday, Ugly Love, November 9, Confess.  Zaczęła pisać dla przyjemności, ale pisarstwo szybko stało się jej pasją i sposobem na życie. Jej powieści trafiły na listy bestsellerów „New York Timesa”, zostały także wysoko ocenione przez użytkowników Goodreads.”
                „Tarryn Fisher – autorka bestsellerowych powieści dla kobiet. Napisała między innymi Mud Vein oraz serię książek o miłosnym trójkącie: Mimo moich win, Mimo twoich łez,  Mimo naszych kłamstw. Pisarka mieszka z rodziną w Seattle. Uwielbia deszczowe dni, coca-colę i uważa, że Instagram to nowy Facebook. Razem ze swoją przyjaciółką Madison prowadzi blog modowy”
                Tyle możemy się dowiedzieć o autorkach powieści, a właściwie serii „Never Never” , z samej książki. Wydają się miłe, przyjazne, niegroźne dla  otoczenia, ale ostrzegam: wezmą Twoje serce, rozerwą na kawałki i zszyją z powrotem. Zostaną Ci jednak blizny, na zawsze, byś pamiętał o tym, że nigdy, przenigdy nie możesz zapomnieć: o nich, o swojej pierwszej miłości, o wybaczeniu, o tym, co w życiu ważne.
                Wyobraź sobie, że nie masz wspomnień, że budzisz się nagle wśród obcych ludzi. Nie wiesz, kim jesteś. Nie wiesz, jak wyglądasz. Nic o sobie nie wiesz. Właśnie w takiej sytuacji znajdują się Charlie Wynwood i Silas Nash. Zagubieni w świecie i swoich własnych głowach, starają się odkryć , czemu nic nie pamiętają. Docierają do rzeczy, o których lepiej nie wiedzieć, o których łatwiej nie wiedzieć.  Znali się od zawsze, kochali się od zawsze i obiecywali,  że nigdy, przenigdy o sobie nie zapomną. Podjęli złe decyzje, za które muszą teraz odpokutować.
                Styl obu pań jest bezapelacyjnie cudowny, nie tak ciężki jak u Zafóna, ale  piękny w swojej prostocie. Historia jest oryginalna, co w dzisiejszych czasach jest trudne,  a bohaterowie, no cóż, dobrze wykreowani. Postacie są barwne, każda ma swoją historię, swoje pasje, swoje marzenia,  nie zlewają się w jedno. Seria pisana jest w pierwszej osobie raz z perspektywy Charlie, raz Silasa. Pozwala to lepiej wczuć się w klimat powieści, a z drugiej strony bywa frustrujące, kiedy przerwany w ważnym momencie zostaje wątek np. Charlie, a następny rozdział jest z perspektywy  pana Nasha. Colleen i Tarryn, wyobraźcie sobie, że rzucam w was poduszką.
                Podsumowując: gorąco polecam każdemu, kto potrzebuje, czegoś wciągającego, a jednocześnie skłaniającego do refleksji i zadumy i komu nie straszne są trollujące czytelnika autorki.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz