„Dajcie mi więcej! Teraz, zaraz,
w tym momencie…. Proszę… Nie, nie proszę… każę wam! To się za szybko skończyło, to było piękne…
Moje życie już nie będzie takie samo…” <- to działo się w mojej głowie po
przeczytaniu ,,Never Never’’, ale zacznijmy od początku:
„Colleen Hoover – autorka bestsellerowych
powieści z gatunku New Adult: Hopeless, Losing Hope, oraz poruszających romansów:
Maybe Someday, Ugly Love, November 9, Confess. Zaczęła pisać dla przyjemności, ale pisarstwo
szybko stało się jej pasją i sposobem na życie. Jej powieści trafiły na listy bestsellerów
„New York Timesa”, zostały także wysoko ocenione przez użytkowników Goodreads.”
„Tarryn
Fisher – autorka bestsellerowych powieści dla kobiet. Napisała między innymi Mud
Vein oraz serię książek o miłosnym trójkącie: Mimo moich win, Mimo twoich
łez, Mimo naszych kłamstw. Pisarka
mieszka z rodziną w Seattle. Uwielbia deszczowe dni, coca-colę i uważa, że
Instagram to nowy Facebook. Razem ze swoją przyjaciółką Madison prowadzi blog
modowy”
Tyle możemy
się dowiedzieć o autorkach powieści, a właściwie serii „Never Never” , z samej
książki. Wydają się miłe, przyjazne, niegroźne dla otoczenia, ale ostrzegam: wezmą Twoje serce,
rozerwą na kawałki i zszyją z powrotem. Zostaną Ci jednak blizny, na zawsze,
byś pamiętał o tym, że nigdy, przenigdy nie możesz zapomnieć: o nich, o swojej
pierwszej miłości, o wybaczeniu, o tym, co w życiu ważne.
Wyobraź
sobie, że nie masz wspomnień, że budzisz się nagle wśród obcych ludzi. Nie
wiesz, kim jesteś. Nie wiesz, jak wyglądasz. Nic o sobie nie wiesz. Właśnie w
takiej sytuacji znajdują się Charlie Wynwood i Silas Nash. Zagubieni w świecie
i swoich własnych głowach, starają się odkryć , czemu nic nie pamiętają.
Docierają do rzeczy, o których lepiej nie wiedzieć, o których łatwiej nie wiedzieć.
Znali się od zawsze, kochali się od
zawsze i obiecywali, że nigdy, przenigdy
o sobie nie zapomną. Podjęli złe decyzje, za które muszą teraz odpokutować.
Styl
obu pań jest bezapelacyjnie cudowny, nie tak ciężki jak u Zafóna, ale piękny w swojej prostocie. Historia jest
oryginalna, co w dzisiejszych czasach jest trudne, a bohaterowie, no cóż, dobrze wykreowani.
Postacie są barwne, każda ma swoją historię, swoje pasje, swoje marzenia, nie zlewają się w jedno. Seria pisana jest w
pierwszej osobie raz z perspektywy Charlie, raz Silasa. Pozwala to lepiej wczuć
się w klimat powieści, a z drugiej strony bywa frustrujące, kiedy przerwany w
ważnym momencie zostaje wątek np. Charlie, a następny rozdział jest z perspektywy
pana Nasha. Colleen i Tarryn, wyobraźcie
sobie, że rzucam w was poduszką.
Podsumowując:
gorąco polecam każdemu, kto potrzebuje, czegoś wciągającego, a jednocześnie
skłaniającego do refleksji i zadumy i komu nie straszne są trollujące czytelnika
autorki.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz