„Skrawki błękitu” to druga część kwartetu „Dawcy” autorstwa
Lois Lowry. Po cudownej pierwszej części spodziewałam się, że kolejna będzie
równie dobra albo nawet lepsza. Niestety książka nie sprostała moim oczekiwaniom.
Kiedy matka Kiry
umiera, dziewczyna pozostaje bez opieki. Ma niesprawną nogę, więc zdaniem
niektórych nie ma już dla niej miejsca w wiosce. Vandara wraz innymi kobietami
pragnie ją wypędzić, aby przejąć ziemię należącą kiedyś do Kiry i jej matki. Dziewczyna
nie chce jednak poddać się bez walki,
mówi, że decyzję podejmie Rada Opiekunów. Wyrok jest dla niej po części
korzystny: grunty nie będą już należeć do niej, ale będzie mieszkać w gmachu Rady i naprawiać szatę
Śpiewaka. Gdyby nie jej niesamowite zdolności hafciarskie, zostałaby wygnana. Tam oczywiście odkrywa mroczne sekrety swojego
świata.
Język powieści
bardzo, dialogi i postacie są tak samo dobre jak w pierwszej części, a mimo to
książka wydawała mi się bardzo przeciętna. Powód? Przewidywalność. W tomie
pierwszym nie można było przewidzieć aż
tak dużej ilości wydarzeń jak tutaj.
Bardzo mnie to rozczarowało. Książka opierała się dokładnie na tym samym
schemacie i nie miała takiego uroku .
Oprócz świetnego stylu nie widzę innych plusów „Skrawków błękitu”. Jest jeszcze Matt, maluch, który wzruszał mnie
i doprowadzał do śmiechu.
Podsumowując : mam
nadzieję, że trzeci tom będzie lepszy.
Nie była to najlepsza książka, jaką
czytałam, ale nie była też najgorsza. Osoby, które mało czytają (ja do
takich nie należę :D ) nie zauważą tej
przewidywalności , więc im polecam „Skrawki Błękitu”.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz