sobota, 16 stycznia 2016

Recenzja "Skrawków błękitu" Lois Lowry



„Skrawki błękitu” to druga część kwartetu „Dawcy” autorstwa Lois Lowry. Po cudownej pierwszej części spodziewałam się, że kolejna będzie równie dobra albo nawet lepsza. Niestety książka  nie sprostała moim oczekiwaniom.
  Kiedy matka Kiry umiera, dziewczyna pozostaje bez opieki. Ma niesprawną nogę, więc zdaniem niektórych nie ma już dla niej miejsca w wiosce. Vandara wraz innymi kobietami pragnie ją wypędzić, aby przejąć ziemię należącą kiedyś do Kiry i jej matki. Dziewczyna nie chce jednak poddać się bez walki,  mówi, że decyzję podejmie Rada Opiekunów. Wyrok jest dla niej po części korzystny: grunty nie będą już należeć do niej, ale będzie  mieszkać w gmachu Rady i naprawiać szatę Śpiewaka. Gdyby nie jej niesamowite zdolności hafciarskie, zostałaby wygnana.  Tam oczywiście odkrywa mroczne sekrety swojego świata.
  Język powieści bardzo, dialogi i postacie są tak samo dobre jak w pierwszej części, a mimo to książka wydawała mi się bardzo przeciętna. Powód? Przewidywalność. W tomie pierwszym nie można było przewidzieć  aż tak dużej ilości wydarzeń jak tutaj.  Bardzo mnie to rozczarowało. Książka opierała się dokładnie na tym samym schemacie i nie miała takiego uroku .  Oprócz świetnego stylu nie widzę innych plusów „Skrawków błękitu”.  Jest jeszcze Matt, maluch, który wzruszał mnie i doprowadzał do śmiechu.
  Podsumowując : mam nadzieję, że  trzeci tom będzie lepszy. Nie była to najlepsza książka,  jaką czytałam, ale nie była też najgorsza. Osoby, które mało czytają (ja do takich nie należę :D )  nie zauważą tej przewidywalności , więc im polecam „Skrawki Błękitu”.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz