Nie ma nic
gorszego niż patrzenie na powolną śmierć swojego dziecka. Świadomość, że samemu
jest się w pełni sił, a ono z każdym dniem gaśnie jest okrutna. Gdyby to twój
synek był chory na serce, czy oddałbyś mu własne? Czy znalazłbyś dość siły, by
umrzeć dla ukochanej osoby? To trudne, bardzo trudne.
Wyobraź sobie, że masz żonę. Kochacie się. Po
kilku latach rodzi wam się dziecko. Jesteście najszczęśliwsi na świecie.
Żyjecie chwilą, czerpiecie z życia jak najwięcej. Kochacie Boga, ludzi i cały
świat. Gdy wasze dziecko ma już trzy lata, okazuje się, że ona znowu jest w
ciąży. Szczęście staje się jeszcze większe… Do czasu… Urządzacie drugi
dziecięcy pokoik. Kupujecie łóżeczko, na ścianie wieszacie obrazy Matki Boskiej
i Anioła Stróża. Codziennie modlicie się o szczęśliwy poród i zdrowie dla
swojego synka. Wreszcie nadchodzi ten szczególny
dzień. Dziecko rodzi się, ale radość miesza się z bólem i cierpieniem. Lekarze mówią, że nie będzie żyło długo. Nie tracicie jednak nadziei. Prosicie Boga o zdrowie i o siłę, by przetrwać. Ona płacze w nocy, gdy nikt oprócz Ciebie nie widzi. Ty ją pocieszasz, ale nie wierzysz już w swoje słowa. Żyjecie z dnia na dzień, nie myśląc o przyszłości. To za bardzo boli. Patrząc na swoje dzieci uśmiechacie się, ale wasze oczy wypełniają się łzami. Łzami bezradności. Nie możecie zrobić nic, bo wiecie, że drugiemu synowi nie zostało dużo czasu. Kochacie go ponad życie.
dzień. Dziecko rodzi się, ale radość miesza się z bólem i cierpieniem. Lekarze mówią, że nie będzie żyło długo. Nie tracicie jednak nadziei. Prosicie Boga o zdrowie i o siłę, by przetrwać. Ona płacze w nocy, gdy nikt oprócz Ciebie nie widzi. Ty ją pocieszasz, ale nie wierzysz już w swoje słowa. Żyjecie z dnia na dzień, nie myśląc o przyszłości. To za bardzo boli. Patrząc na swoje dzieci uśmiechacie się, ale wasze oczy wypełniają się łzami. Łzami bezradności. Nie możecie zrobić nic, bo wiecie, że drugiemu synowi nie zostało dużo czasu. Kochacie go ponad życie.
Gdy wreszcie trafia do szpitala, boicie się,
że widzicie go ostatni raz. Lekarze twierdzą, że tylko przeszczep może pomóc,
ale nie ma odpowiedniego dawcy. W
tajemnicy przed żoną sprawdzasz, czy możesz oddać swoje serce. Niestety nie.
Prosisz Boga o ratunek, ale wiesz, że ktoś musi umrzeć, by twój syn żył.
Ta świadomość Cię dobija.
Siedzisz obok łóżka swojego dziecka powoli
zasypiasz. Budzi Cię ryk karetki.
-Szybciej!
Odsuńcie się – słyszysz zza drzwi.
Widzisz cienie ludzika szybą, próbują kogoś
reanimować. Zamieszanie trwa jeszcze przez pół godziny. Potem ustaje.
Zafascynowany patrzysz na swojego synka. Śpi spokojnie, a ty możesz sobie
pozwolić na chwilę wytchnienia. Przeraża Cię myśl, która natarczywie przychodzi
do Twojej głowy: może będzie dla niego serce.
Tego samego dnia przychodzi lekarz. Oznajmia,
że znaleziono dawcę. Jesteś szczęśliwy. Wychodzisz na korytarz, żeby zadzwonić
do żony. Chcesz jej o tym jak najszybciej powiedzieć. Widzisz dwoje załamanych
ludzi. Rozumiesz, że to ich dziecko umarło. Nie podchodzisz do nich.
Przeszczep się udaje. Twoje serce jest
spokojne. Teraz chcesz już tylko odnaleźć parę ze szpitala. Udaje Ci się to po
kilku dniach. Obcy ludzie stają się twoją rodziną. Pokochali twojego syna. Biło
w nim serce ich córki. Jedno bezbronne istnienie uratowało inne.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz